Ukryte kasyna

 

Z racji świąt istota ludzka często zmienia miejsce swojego pobytu. Tak tez uczyniła autorka niniejszego tekstu. Udałam się do familii zamieszkującej tak zwaną prowincję. W mieście tym (a było województwem!) natknęłam się na kasyno! Choć wiele poszlak próbowało mnie zmylić, nie było wątpliwości – to na pewno było kasyno. Moje podejrzenia potwierdziło bowiem najbardziej wiarygodne źródło – tubylec. A skąd moje zdziwienie? Otóż wszystkie znaki na ziemi i niebie wskazywały przynajmniej na podróż w czasie – budynek niczym nie zdradzał, że kryje w sobie taki przybytek.

Kasyno wydawało się wręcz zakamuflowane. Może chodziło o to, żeby nie razić i tak sfrustrowanych przechodniów aż nazbyt szybko zmieniającymi właścicieli pieniędzmi. Okna zastawiono wielkimi plakatami, które w zasadzie nie wyjaśniały osobom spoza zaufanego kręgu, co kryje się za nimi. Na zewnątrz absolutnie nic nie zachęcało do odwiedzin tej jaskini hazardu. Miejsce wydawało się bardziej odstręczać potencjalnych klientów, niż zachęcać ich do skorzystania z oferowanych uciech. Pozostaje więc pytanie – kim wobec tego są klienci tego kasyna? Wizyta u rodziny była zbyt krótka, by znaleźć odpowiedź na to pytanie.

Zobacz także

  • Wiara we własne możliwości
    Kasyno wydawało się wręcz zakamuflowane. Może chodziło o to, żeby nie razić i tak sfrustrowanych przechodniów aż nazbyt szybko zmieniającymi właścicieli pieniędzmi. Okna zastawiono ...
  • Kasyna 24 na dobę
    Kasyno wydawało się wręcz zakamuflowane. Może chodziło o to, żeby nie razić i tak sfrustrowanych przechodniów aż nazbyt szybko zmieniającymi właścicieli pieniędzmi. Okna zastawiono ...
  • Tagi: ,